niedziela, 20 października 2013

2. Yes, I'm a vampire...

*oczami Zayna*
Stała przede mną i nagle zapadła się pod ziemię, tak po prostu. Ta dziewczyna była niezwykła!
 Otrząsnąłem się i spojrzałem na zegarek 4.23 am. Super, chłopaki na pewno się martwią. Wszedłem do pokoju, który dzieliłem z Louisem:
Lo: Chłopie gdzieś ty się szlajał całą noc?!
Z: Byłem z dziewczyną.
Lo: Ahaa, z dziewczyną....I jak?
Z: Nie o to mi chodzi głupku! Byłem w lesie i jakieś wilki mnie gonią, no i ona pozwoliła mi się ukryć w jej domu. Rozmawialiśmy chwilę, a potem zrobiłem się głodny i on odprowadziła mnie do hotelu, tyle!
Lo: A nie mogłeś zjeść i zostać u niej?
Z: Ona nie ma w domu jedzenia! Nawet kuchni nie ma!
Lo: O ja, ale krejzolka! To co ona je?
Z: O to samo ją zapytałem, ale nie chciała powiedzieć. Dobra jutro ci wszystko opowiem. Idę coś zjeść i się kładę.
Lo: Okej, ale ostrzegam, że zaraz będzie rano, a właściwie już jest. - Nie odpowiedziałem, nie miałem siły. Szybko wrzuciłem coś na ząb i położyłem do łóżka, po czym od razu zasnąłem...

 Rano chłopaki chcieli, żebym wszystko im opowiedział, zgodziłem się. -
Z: (...)Popatrzyłam mi w oczy i zapadła się pod ziemię, o tak. - Skończyłem mówić i pstryknąłem palcami, żeby zaakcentować słowa "o tak".
H: Może zasnąłeś gdzieś w lesie i ci się to wszystko śniło?
Z: Nie, na pewno nie.
Li: Zayn, chcemy ci wierzyć, ale to wszystko jest po prostu nie możliwe.
N: Liam ma rację, zobacz mieszka sama w środku lasu i nie ma jedzenia!
Li: Nie o to mi chodziło Niall. Chodzi o to, że dziewczyny nie potrafią biegać z prędkością światła i zapadać się pod ziemię.
Z: Możecie mi nie wierzyć, ale ja wiem, że tak było i dzisiaj też do niej idę.
Li: Rób co chcesz.
H: Powodzenia w szukaniu dziewczyny, która NIE ISTNIEJE!
Z: Zamknij się!. - Krzyknąłem i wyszedłem, nie miałem ochoty ich słuchać. W sumie mają rację, jakby ktoś mi to powiedział, też bym mu nie uwierzył.
Wieczór...
(...) Nie wiem skąd, ale wiedziałem, że muszę iść do niej po zmroku, powiedziałem tylko Louisowi, żeby ich nie denerwować, choć później na pewno się zorientują. Wziąłem do plecaka jedzenie i wyruszyłem. Szedłem przed siebie, drogę wybierało mi przeznaczenie...

*twoimi oczami*
W dzień prawie w ogóle nie spałam, za dużo emocji. Jeszcze nigdy tak na nic nie czekałam, jak na tę noc. Cieszyłam się, że znów zobaczę Zayna, miałam wielką nadzieję, że się mnie nie przestraszył i że czuje do mnie to co ja do niego...
Dopiero około 8:10pm z dala usłyszałam kroki, wiedziałam, że to on, pobiegłam mu na powitanie. Zapomniałam, że nie jest przyzwyczajony do mojego tempa i trochę go przestraszyłam. -
Z: O [t.i] cześć.
T: Witaj, już nie mogłam się doczekać tego spotkania.
Z: A ja nie wierzyłem, że to spotkanie w ogóle się odbędzie. - Nie umiem wyrazić słowami jaka byłam szczęśliwa. Nie mogłam utrzymać emocji w ryzach i mocno wtuliłam się w chłopaka. -
T: Nie sądziłam, że przytulanie jest tak przyjemne. - Mówiłam nadal trzymając go w uścisku. Po chwili się ode mnie odsunął i delikatnie uśmiechnął. -
Z: Jest coś, co jest o wiele leprze niż przytulanie.
T: Pokaż mi.
Z: Naprawdę tego chcesz?
T: Tak. - Powiedziałam patrząc mu w oczy. Ten powoli przysunął się bliżej i mnie pocałował. W jednej sekundzie moje ciało wypełniło uczucie, którego nie potrafiłam określić. Wtedy poczułam się pewna. Pewna tego, że mogę mu zaufać. On darzy mnie uczuciem, które z całą pewnością jestem w stanie odwzajemnić. Po jak dla mnie za krótkiej chwili Zayn odsunął się ode mnie i zrobił przerażoną minę. -
Z: [t.i]...Twoje oczy. - Szybko odwróciłam się od niego, żeby nie widział mojej twarzy. Moja natura drapieżnika wzięła nade mną górę. Nie mogłam się oprzeć zapachowi jego krwi. Bałam się, że nie dam rady i go ugryzę, ale udało mi się to opanować. Przywróciłam się do porządku. -
T: Przepraszam, to choroba, cierpię naaa...
Z: Koniec. Chcę, żebyś wyjawiła mi swój sekret. Co przede mną ukrywasz [t.i]?
T: Chciałabym! Oh! Tak bardzo bym chciała, ale nie mogę! Boję się, że nie będziesz chciał nawet na mnie spojrzeć gdy dowiesz sie prawdy! Nie chcę stracić tej więzi, która jest między nami Zayn! Ja naprawdę nie mam nikogo! Nie mam rozumiesz?! Nie mam! - Zaczęłam krzyczeć, płakać i się rzucać. -
Z: Uspokój się, [t.i] uspokój się. - Mówił trzymając moje ramiona, żebym przestała histeryzować. Uspokoiłam się i popatrzyłam na niego oczami pełnymi łez. -
Z: Obiecuję, że jakąkolwiek prawdę przyjdzie mi usłyszeć, nie wyśmieje cię, nie odwrócę się od ciebie [t.i]. Możesz mi ufać.
T: Dobrze, usiądźmy. - Wskazałam na dosyć duży głaz obrośnięty mchem. Po chwili juz na nim siedzieliśmy. Zapadła niekomfortowa cisza. -
T: Wytłumaczę ci wszystko, ale nie wiem od czego zacząć...
Z: Zacznij od początku. - Powiedział kładąc swoją dłoń na mojej. - 
T: Dobrze. Nazywam się [t.i] Amanda of the Howiling Wolves von Graben Storm Riders Dracula. Vlad III Dracula był moim dziadkiem.
Z: Ten słynny Dracula, który wykonywał najokrutniejsze i najbardziej makabryczne tortury?
T: Tak.
Z: Masz niezłe korzenie...Ej, ale on żył w XV wieku. Nie możliwe, żeby był twoim dziadkiem, a nawet pradziadkiem.
T: Chyba, że byłby wampirem.
Z: No tak, ale to tylko wymysł pisarza.
T: Zayn, posłuchaj. Mieszkam sama, nie zadaje się z ludźmi, nie wychodzę na słońce...I wtedy gdy biegałam tak szybko, że nie byłeś w stanie tego zauważyć...
Z: Chcesz mi powiedzieć, że jesteś wampirem??
T: Wiedziałam, że mi nie uwierzysz.
Z: Chciałbym, ale...
T: Wiem. Wampiry istnieją tylko w filmach i książkach. jak mogłam być taka głupia i pomyśleć, że mi uwierzysz...
Z: Udowodnij. Pokaż mi, że sobie tego nie wymyśliłaś. - Nie odpowiedziałam mu, tylko popatrzyłam mu w oczy, a potem na swoją rękę. -
T: Zayn, masz coś ostrego?
Z: Ale, [t.i] co ty chcesz zrobić?
T: Masz czy nie?
Z: Mam...Klucze. - Wyrwałam mu je z ręki i przyłożyłam je do swojej, po czym zadałam sobie głęboką ranę. -
Z: O mój boże! [t.i] co ty wyprawiasz?! - Gdy skończył mówić rana w mgnieniu oka zagoiła się i nie było po niej sladu. Zan zrobił bardzo, ale to bardzo zdziwioną minę.
Z: Ale, ale jak to?
T: Czy gdybym była człowiekiem, rana tak szybko by się zagoiła i czy potrafiłabym tak: - Popatrzyłam na jego szyję i w niemal sekundę moja twarz nabrała demonicznego wyrazu. Źrenice się rozszerzyły, pod oczami wystąpiły czerwone rozstępy, a kły przedłużyły się. W końcu Zayn ujrzał moje prawdziwe ja. Potwora. Patrząc mu w oczy wszystko wróciło do normalności, jeżeli można to tak nazwać. -
T: Teraz mi wierzysz?
Z: Ja, ja...nie sądziłem, że...Jezu [t.i] ty jesteś wampirem??!!!!
T: Własnie to usiłuje ci przez ostatnie minuty powiedzieć.
Z: O MÓJ BOŻE! Nie wyssiesz mi krwi? Nie zabijesz mnie? A co jak komuś powiem, wtedy zabijesz nas obu? OMG, OMG ty naprawdę jesteś wampirem!!
T: Uspokój się! Nic ci nie zrobię! Do tej pory nic się nie stało i tak zostanie. Darzę cię uczuciem, którego jeszcze nigdy nie doświadczyłam. Jesteś pierwszym człowiekiem z którym miałam do czynienia, ale jednocześnie wyjątkowym. Nie zaprzepaszczę tego z powodu pragnienia i chęci krwi.
Z: Wampiry mogą kochać?
T: To akurat z ludźmi mamy wspólne.
- Uśmiechnęłam się delikatnie. -
T: Wiem, że w myślach masz do mnie wiele pytań. Proszę pytaj. Odpowiem na wszystkie.
Z: No trochę tego jest. Może pójdziemy do twojego domu?
T: Dobrze, złap mnie za rękę. - 3 sekundy po tym jak Zayn wykonał polecenie byliśmy w mojej sypialni i siedzieliśmy na łóżku. -
Z:Biegasz szybciej niż to sobie wyobrażałem. Jakie jeszcze masz moce?
T: Regeneracja, hipnoza, nadludzka siła, prędkość i słuch...hmm...i tak jakby latanie...jak ci to wytłumaczyć...wiem! Jak masz np. dach co nie? No to przyciągam go do siebie, ale, że nie da się go ruszyć, to ja unoszę się w górę, rozumiesz?
Z: Tak, tak. A co ze słońcem?
T: Gdy wyjdę na słońce, spalę się żywcem.

Z: Da się temu jakoś zapobiec?
T: Tak. Czarownica, może zakląć wybranemu wampirowi pierścionek, naszyjnik, lub coś w tym stylu. Wtedy swobodnie można spacerować w ciągu dnia. Ja jeszcze nie dostałam swojego. Rodzice go przetrzymują.
Z: Istnieje coś jeszcze? Wampiry, czarownice...hm?
T: Wilkołaki, również są nieśmiertelne, a czarownice są normalnymi ludźmi, którzy pochodzą z rodzin pierwszych czarowników i odziedziczyły po nich moce, więź z naturą. Najpotężniejsze są czarownice z Salem.
Z: To niewiarygodne. To jest jak jakiś sen. To możliwe? To wszystko co mi powiedziałaś, to prawda?
T: Tak, ale nie mieszajmy w to ludzi. Dobrze jest tak jak jest.
Z: Aaaa ile masz tak naprawdę lat?
T: Mam 18 lat już 164 lata. - Po tych słowach zapadła niekomfortowa cisza. -
Z: Opowiedz mi coś jeszcze. - Po dłuugiej rozmowie Zayn wiedział o mnie praktycznie wszystko, nawet słabości, które może wykorzystać przeciwko mnie, ale ufałam mu, wiedziałam, że nigdy by mnie nie skrzywdził. -
T: Zayn, muszę ci coś wyznać.
Z: Śmiało.
T: Twoja krew...Tak pięknie pachnie. Miałam dwa razy chwilę słabości i chciałam...Przepraszam, nie powinnam ci tego mówić.
Z: Nic się nie stało, wiem co czułaś, też jestem głodny. - Powiedział i sięgną po swój plecak, po czym wyciągnął z niego swoje jedzenie. -
Z: Chcesz? To kanapka z nutellą.
T: Nie wiem...Ja nigdy...Chociaż jak byłam człowiekiem...Ale nie pamiętam...
Z: Nie marudź, jedz. - Niepewnie wzięłam kanapkę od chłopaka, popatrzyłam na niego i ugryzłam mały kawałem. Poczułam w ustach niebiański smak. Zaczęłam przeżuwać, to było niesamowite uczucie. -
Z: Smakuje?
T: Mhhy. - Mówiłam z pełną buzią. Nie mogłam przestać jeść. To było przepyszne! -
T: Masz tego więcej?
Z: Yyy, tak, proszę. - Zjadłam mu całe zapasy, po czym w mgnieniu oka zasnęłam...

czwartek, 5 września 2013

1.Yes, I'm a vampire...

 Znowu w taki piękny wieczór siedzę sama, no ale przecież nikt nie wytrzymałby nawet chwili z kimś takim jak ja. Mało jest takich osób na świecie. Ja, moi rodzice i cały nasz ród, który już dawno wyginął...Jesteśmy inni...
 Mieszkam w lesie, w lesie do którego nikt nie zagląda i to chyba dlatego rodzice kazali mi tu zamieszkać. Nie mogę rozmawiać ani przebywać z ludźmi. Nie mam pojęcia dlaczego, przecież nic bym im nie zrobiła, chyba, że oni mi...Nie zaakceptują mnie taką jaka jestem. Skazana na wieczną samotność. Dosłownie.
 Dzisiaj wstałam bardzo wcześnie, chyba gdzieś koło 18, rzadko mi się to zdarza. Byłam bardzo wypoczęta. Poszłam do mojego ogrodu, plewiłam trochę i poszłam coś zjeść. Wróciłam, wzięłam orzeźwiający prysznic, co po takiej wyżerce jest konieczne i poczytałam trochę. Na teraźniejszą chwilę strasznie mi się nuudzi.
 Postanowiłam posiedzieć na świeżym powietrzu, Wyszłam na taras i usiadłam na huśtawce. Była piękna noc. Prawie pełny księżyc oświetlał okolicę, delikatny wiatr rozwiewał mi włosy, a liście na drzewach spokojnie się kołysały. Kochałam takie chwile, były magiczne. Jakby jeszcze ktoś siedział tu obok...Byłoby jeszcze piękniej. Siedziałam tak z dobre pół godziny i podziwiałam błogą ciszę jaka wokół mnie panowała. W pewnym momencie usłyszałam kroki, ale to nie były kroki żadnego zwierzęcia, to...to człowiek! Okropnie się przestraszyłam i to nie na żarty. Co jak zobaczy mój dom? Co jak zobaczy mnie? Jak mam z nim rozmawiać? Nie przestraszy się mnie? A co jak nie będę mogła się powstrzymać i coś mu zrobię? Zaczęłam panikować. Jeszcze nigdy nie widziałam na żywo człowieka! Nie zdążyłam pomyśleć o dalszych zagrożeniach, bo przede mną stanął wysoki mężczyzna. Miał czarne, postawione na żel włosy, czekoladowe oczy i niesamowicie piękne rysy twarzy. Patrzyliśmy sobie w oczy, nie mam pojęcia dlaczego, ale nie mogłam przestać, on chyba też. W moim ciele działo się coś czego nie mogłam zrozumieć, ale było to jednocześnie przyjemne uczucie. - 
Z: Proszę cię musisz mi pomóc! Jakiś wściekły wilk się mnie uczepił! Błagam!. - Jego krzyki wyrwały mnie z transu. - 
T: Szybko wejdź do środka! - Powiedziałam otwierając drzwi i gestem ręki pokazałam mu żeby wszedł. Tak też zrobił, zdyszany chłopak wpadł do środka, a ja zamknęłam za nim drzwi. Staliśmy w ciszy. Nie wiedziałam jak mam z nim rozmawiać, totalnie bezradna. Jak zwykle. - 
Z: Wielkie dzięki. Jestem Zayn, a ty?
T: [t.i]. - Powiedziałam niepewnie. - 
Z: Piękne imię dla pięknej dziewczyny. - Trochę zdziwiło mnie to co powiedział, nie zauważył, że nie jestem człowiekiem? - 
T: Czyli, że mój wygląd cię nie przeraża? Nie boisz się mnie? Nie uciekniesz?
Z: Przecież wyglądasz jak normalna dziewczyna. Nie, jednak nie, wyglądasz jak nieziemsko piękna dziewczyna, a ile masz lat?
T: Tyle co ty...chyba. - Musiałam tak powiedzieć, jak powiedziałabym prawdę to by chyba zawału dostał. - 
Z: 20?
T: Tak, właśnie tak.
Z: A mogę spytać dlaczego tu mieszkasz? Daleko od ludzi, wśród drzew...hm?
T: Muszę...A mogę spytać co robisz w ty lesie? Ludzie nie są tu mile widziani.
Z: Zgubiłem się. Aa...
T: Koniec już tych pytań, idź już sobie. - W głębi duszy chciałam żeby został, ale zadaje za dużo pytań. Mogłabym się zdradzić. - 
Z: Chciałem tylko...no wiesz, jest ciemno,ja nie mam pojęcia jak wrócić do domu, a po lesie biega mnóstwo dzikich zwierząt  i trochę się boję.
T: Dobrze chodź. - Powiedziałam i zaczęłam kierować się do salonu, chłopak szedł za mną. Usiedliśmy na fotelach po przeciwnych stronach stołu. Po krótkiej rozmowie, jaka to ja jestem piękna Zaynowi zaburczało w brzuchu . No to mam problem, przecież ja nie mam tu żadnego jedzenia!. - 
Z: Chyba jestem głodny. - Uśmiechnął się, łapiąc się za brzuch. - 
T: A co ty lubisz jeść, bo ja...
Z: Lubię dużo rzeczy, ale nie wiem co masz.
T: No właśnie nic nie mam.
Z: Ale jak to? To co ty jesz?
T: To nieważne, chodź coś znajdziemy. - Poszliśmy do sąsiedniego pokoju, do mojej sypialni. - 
Z: Może lepiej poszukać w kuchni?
T: Tyle, że ja nie mam kuchni.
Z: Co?! Dziewczyno ty cokolwiek jesz?
T: Noo...
Z: Dobra, mam lepszy pomysł. Pomożesz mi wrócić do domu, tam sobie coś ugotuję, ok?
T: Dobrze. - Było mi okropnie głupio, on uważa mnie za dziwaczkę, a miałam udawać normalną dziewczynę. Zgodziłam się mu pomóc, nie ma odwrotu. Ubrałam mój ukochany płaszcz i wyszłam. Przed domem czekał na mnie Zayn. - 
T: Idziemy? - Chłopak nie odpowiedział, tylko podążył za mną. Szliśmy w kompletnej ciszy. Czułam się trochę niezręcznie. Po pół godzinie zrobiłam się trochę głodna, ale zbytnio mi to nie przeszkadzało. - 
Z: [t.i] możemy porozmawiać?
T: A o czym?
Z: Chciałbym cię lepiej poznać.
T: Ja ciebie również. - Uśmiechnęłam się. -
Z: Dobrze, ja pierwszy. Więc jestem Zayn Malik, członek najsławniejszego boybandu na świecie. Mam 20 lat, jestem super przystojny, gdzie mieszkam ci nie powiem, bo to nie ma znaczenia, ciągle podróżuję, na razie zostaję na miesiąc w Cardiff, razem z przyjaciółmi...Powinnaś mnie znać, zazwyczaj tak jest, że wszyscy mnie rozpoznają.
T: No kojarzę...One Direction tak?
Z: Dokładnie.
T: Znam wasze piosenki...czekaj, czekaj: Kiss You, What makes you beautiful, One way or another, Best song ever...
Z: Na pewno znasz więcej, tylko nie pamiętasz. To powiesz mi coś o sobie?
T: Yyyy jestem [t.i] Amanda of the Howiling Wolves von Graben Storm Riders Dracula...Ma...
Z: Ej to twoje imię? Fajne.
T: Dzięki. - Powiedziałam i znowu poczułam głód, próbowałam się powstrzymać, ale jego krew tak słodko pachniała...Nie nie mogę! -
T: Może chodźmy trochę szybciej, głodna jestem.
Z: Spoko, jak dojdziemy, to ci coś zrobię o i poznasz moich przyjaciół.
T: Chętnie. - Wymusiłam uśmiech, bo tak naprawdę nie chcę poznawać innych ludzi, ani jeść ich jedzenia. Tak bardzo chciałam już wrócić do domu. Spojrzałam na niebo, do świtu zostało gdzieś 2 godziny, starczy. Jeszcze chwilę tak szliśmy, rozmawiając o rzeczach, które były mało ważne, po prostu  nie chciałam rozmawiać o mnie. Z minuty na minutę stawałam się coraz bardziej głodna. W pewnej chwili, gdy Zayn patrzył w inną stronę, a nie na mnie, pobiegłam do tyłu. Szybko złapałam pierwszą lepszą sarnę, pożywiłam się i wróciłam do Zayna. On zdenerwowany patrzył w różne strony, spojrzał na mnie w chwili, w której wycierałam swoje usta od krwi. No to pięknie! Nie chcę go hipnotyzować! Nie jego. -
Z: Jezu! [t.i] gdzie ty byłaś?!
T: Jak to gdzie?
- Udawałam głupią. -
Z: No byłaś tu obok i...i nagle się rozpłynęłaś!
T: Przepraszam, byłam za potrzebą. - Powiedziałam "potrzebą", ale nie powiedziałam jaką. -
Z: Ale tak szybko zniknęłaś, nawet się nie odezwałaś, potem się pojawiłaś i sorki, że pytam, ale dlaczego do cholery wycierasz usta?! To wszystko jest jakieś pogmatwane! Nie wiem o co chodzi, ale zaczynam się ciebie bać! - Powiedział, a ja stałam ze spuszczoną głową, nie mam pojęcia jak się z tego wytłumaczyć. -
Z: Przepraszam, że tak krzyczę, ale to mnie przerasta. Nie jestem przyzwyczajony do tego, że dziewczyna jest taka...inna.
T: Masz rację. Właściwie to nic ci jeszcze o sobie nie powiedziałam...Powiedz wszystko co dziwnego u mnie zauważyłeś, może uda mi się to jakoś wyjaśnić.
Z: Świetny pomysł. A więc...Mieszkasz w środku upiornego lasu, w dodatku sama, potem mówisz, że ludzie nie są tu mile widziani. W środku nocy siedzisz na tarasie, dziwacznie się ubierasz, nie masz w domu jedzenia, a nawet kuchni. Jesteś zdziwiona, że twój wygląd mnie nie przeraża, podejrzane też było to, gdy spytałem cię o wiek od razu i nie odpowiedziałaś i nagle masz tyle lat co ja. Dziwnie się nazywasz, znikasz w ułamku sekundy i potem w tym samym tempie się pojawiasz, mówisz, że byłaś za potrzebą i wycierasz usta. Te rzeczy są mega dziwne [t.i].

T: Jeżeli będę pewna, że mogę ci zaufać, wszystkiego się dowiesz.
Z: Czyli, że mi nie powiesz?
T: To chyba tu. - Powiedziałam, gdy zobaczyłam mały hotel na skraju lasu, kawałek za nim rozciągał sie widok pięknego miasta, rzadko miewałam takie widoki, bo mam zakaz zbliżania się do miasta. -
Z: Dzięki za pomoc.
T: Nie ma za co, ja już będę lecieć. - Chciałam odejść, ale chłopak złapał mnie za rękę, a po moim ciele przeszedł przyjemny dreszcz, jeszcze nigdy nie doznałam tak przyjemnego uczucia, nie mam pojęcia co to było. -
Z: Spotkamy się jeszcze kiedyś?
T: Nie wiem.
Z: Jak mogę cię znaleźć?
T: Powiem ci, ale nikomu ani słowa. - Powiedziałam i popatrzyłam Zaynowi w oczy, w celu zawładnięcia jego umysłem. -
T: Wiesz jak dojść do mojego domu. Żegnaj Zayn. - Jak przed nim stałam, zapadłam się pod ziemię, potem pobiegłam prosto do domu. /Olivka

środa, 28 sierpnia 2013

Preface...

 Ten blog zostanie przeznaczony na nietypowe imaginy o One Direction. Będą w nich przede wszystkim wampiry, ale również: wilkołaki, czarownice, duchy, demony, wróżki, nimfy...do wyboru do koloru, co kto lubi. Jest jeszcze jedna sprawa. Poszukuję kogoś do pomocy, kogoś kto potrafi takie pisać i chciałby zostać dodanym na administratora, kto byłby zainteresowany niech zostawi komentarz, byłabym bardzo wdzięczna /Olivka