Mieszkam w lesie, w lesie do którego nikt nie zagląda i to chyba dlatego rodzice kazali mi tu zamieszkać. Nie mogę rozmawiać ani przebywać z ludźmi. Nie mam pojęcia dlaczego, przecież nic bym im nie zrobiła, chyba, że oni mi...Nie zaakceptują mnie taką jaka jestem. Skazana na wieczną samotność. Dosłownie.
Dzisiaj wstałam bardzo wcześnie, chyba gdzieś koło 18, rzadko mi się to zdarza. Byłam bardzo wypoczęta. Poszłam do mojego ogrodu, plewiłam trochę i poszłam coś zjeść. Wróciłam, wzięłam orzeźwiający prysznic, co po takiej wyżerce jest konieczne i poczytałam trochę. Na teraźniejszą chwilę strasznie mi się nuudzi.
Postanowiłam posiedzieć na świeżym powietrzu, Wyszłam na taras i usiadłam na huśtawce. Była piękna noc. Prawie pełny księżyc oświetlał okolicę, delikatny wiatr rozwiewał mi włosy, a liście na drzewach spokojnie się kołysały. Kochałam takie chwile, były magiczne. Jakby jeszcze ktoś siedział tu obok...Byłoby jeszcze piękniej. Siedziałam tak z dobre pół godziny i podziwiałam błogą ciszę jaka wokół mnie panowała. W pewnym momencie usłyszałam kroki, ale to nie były kroki żadnego zwierzęcia, to...to człowiek! Okropnie się przestraszyłam i to nie na żarty. Co jak zobaczy mój dom? Co jak zobaczy mnie? Jak mam z nim rozmawiać? Nie przestraszy się mnie? A co jak nie będę mogła się powstrzymać i coś mu zrobię? Zaczęłam panikować. Jeszcze nigdy nie widziałam na żywo człowieka! Nie zdążyłam pomyśleć o dalszych zagrożeniach, bo przede mną stanął wysoki mężczyzna. Miał czarne, postawione na żel włosy, czekoladowe oczy i niesamowicie piękne rysy twarzy. Patrzyliśmy sobie w oczy, nie mam pojęcia dlaczego, ale nie mogłam przestać, on chyba też. W moim ciele działo się coś czego nie mogłam zrozumieć, ale było to jednocześnie przyjemne uczucie. -
Z: Proszę cię musisz mi pomóc! Jakiś wściekły wilk się mnie uczepił! Błagam!. - Jego krzyki wyrwały mnie z transu. -
T: Szybko wejdź do środka! - Powiedziałam otwierając drzwi i gestem ręki pokazałam mu żeby wszedł. Tak też zrobił, zdyszany chłopak wpadł do środka, a ja zamknęłam za nim drzwi. Staliśmy w ciszy. Nie wiedziałam jak mam z nim rozmawiać, totalnie bezradna. Jak zwykle. -
Z: Wielkie dzięki. Jestem Zayn, a ty?
T: [t.i]. - Powiedziałam niepewnie. -
Z: Piękne imię dla pięknej dziewczyny. - Trochę zdziwiło mnie to co powiedział, nie zauważył, że nie jestem człowiekiem? -
T: Czyli, że mój wygląd cię nie przeraża? Nie boisz się mnie? Nie uciekniesz?
Z: Przecież wyglądasz jak normalna dziewczyna. Nie, jednak nie, wyglądasz jak nieziemsko piękna dziewczyna, a ile masz lat?
T: Tyle co ty...chyba. - Musiałam tak powiedzieć, jak powiedziałabym prawdę to by chyba zawału dostał. -
Z: 20?
T: Tak, właśnie tak.
Z: A mogę spytać dlaczego tu mieszkasz? Daleko od ludzi, wśród drzew...hm?
T: Muszę...A mogę spytać co robisz w ty lesie? Ludzie nie są tu mile widziani.
Z: Zgubiłem się. Aa...
T: Koniec już tych pytań, idź już sobie. - W głębi duszy chciałam żeby został, ale zadaje za dużo pytań. Mogłabym się zdradzić. -
Z: Chciałem tylko...no wiesz, jest ciemno,ja nie mam pojęcia jak wrócić do domu, a po lesie biega mnóstwo dzikich zwierząt i trochę się boję.
T: Dobrze chodź. - Powiedziałam i zaczęłam kierować się do salonu, chłopak szedł za mną. Usiedliśmy na fotelach po przeciwnych stronach stołu. Po krótkiej rozmowie, jaka to ja jestem piękna Zaynowi zaburczało w brzuchu . No to mam problem, przecież ja nie mam tu żadnego jedzenia!. -
Z: Chyba jestem głodny. - Uśmiechnął się, łapiąc się za brzuch. -
T: A co ty lubisz jeść, bo ja...
Z: Lubię dużo rzeczy, ale nie wiem co masz.
T: No właśnie nic nie mam.
Z: Ale jak to? To co ty jesz?
T: To nieważne, chodź coś znajdziemy. - Poszliśmy do sąsiedniego pokoju, do mojej sypialni. -
Z: Może lepiej poszukać w kuchni?
T: Tyle, że ja nie mam kuchni.
Z: Co?! Dziewczyno ty cokolwiek jesz?
T: Noo...
Z: Dobra, mam lepszy pomysł. Pomożesz mi wrócić do domu, tam sobie coś ugotuję, ok?
T: Dobrze. - Było mi okropnie głupio, on uważa mnie za dziwaczkę, a miałam udawać normalną dziewczynę. Zgodziłam się mu pomóc, nie ma odwrotu. Ubrałam mój ukochany płaszcz i wyszłam. Przed domem czekał na mnie Zayn. -
T: Idziemy? - Chłopak nie odpowiedział, tylko podążył za mną. Szliśmy w kompletnej ciszy. Czułam się trochę niezręcznie. Po pół godzinie zrobiłam się trochę głodna, ale zbytnio mi to nie przeszkadzało. -
Z: [t.i] możemy porozmawiać?
T: A o czym?
Z: Chciałbym cię lepiej poznać.
T: Ja ciebie również. - Uśmiechnęłam się. -
Z: Dobrze, ja pierwszy. Więc jestem Zayn Malik, członek najsławniejszego boybandu na świecie. Mam 20 lat, jestem super przystojny, gdzie mieszkam ci nie powiem, bo to nie ma znaczenia, ciągle podróżuję, na razie zostaję na miesiąc w Cardiff, razem z przyjaciółmi...Powinnaś mnie znać, zazwyczaj tak jest, że wszyscy mnie rozpoznają.
T: No kojarzę...One Direction tak?
Z: Dokładnie.
T: Znam wasze piosenki...czekaj, czekaj: Kiss You, What makes you beautiful, One way or another, Best song ever...
Z: Na pewno znasz więcej, tylko nie pamiętasz. To powiesz mi coś o sobie?
T: Yyyy jestem [t.i] Amanda of the Howiling Wolves von Graben Storm Riders Dracula...Ma...
Z: Ej to twoje imię? Fajne.
T: Dzięki. - Powiedziałam i znowu poczułam głód, próbowałam się powstrzymać, ale jego krew tak słodko pachniała...Nie nie mogę! -
T: Może chodźmy trochę szybciej, głodna jestem.
Z: Spoko, jak dojdziemy, to ci coś zrobię o i poznasz moich przyjaciół.
T: Chętnie. - Wymusiłam uśmiech, bo tak naprawdę nie chcę poznawać innych ludzi, ani jeść ich jedzenia. Tak bardzo chciałam już wrócić do domu. Spojrzałam na niebo, do świtu zostało gdzieś 2 godziny, starczy. Jeszcze chwilę tak szliśmy, rozmawiając o rzeczach, które były mało ważne, po prostu nie chciałam rozmawiać o mnie. Z minuty na minutę stawałam się coraz bardziej głodna. W pewnej chwili, gdy Zayn patrzył w inną stronę, a nie na mnie, pobiegłam do tyłu. Szybko złapałam pierwszą lepszą sarnę, pożywiłam się i wróciłam do Zayna. On zdenerwowany patrzył w różne strony, spojrzał na mnie w chwili, w której wycierałam swoje usta od krwi. No to pięknie! Nie chcę go hipnotyzować! Nie jego. -
Z: Jezu! [t.i] gdzie ty byłaś?!
T: Jak to gdzie? - Udawałam głupią. -
Z: No byłaś tu obok i...i nagle się rozpłynęłaś!
T: Przepraszam, byłam za potrzebą. - Powiedziałam "potrzebą", ale nie powiedziałam jaką. -
Z: Ale tak szybko zniknęłaś, nawet się nie odezwałaś, potem się pojawiłaś i sorki, że pytam, ale dlaczego do cholery wycierasz usta?! To wszystko jest jakieś pogmatwane! Nie wiem o co chodzi, ale zaczynam się ciebie bać! - Powiedział, a ja stałam ze spuszczoną głową, nie mam pojęcia jak się z tego wytłumaczyć. -
Z: Przepraszam, że tak krzyczę, ale to mnie przerasta. Nie jestem przyzwyczajony do tego, że dziewczyna jest taka...inna.
T: Masz rację. Właściwie to nic ci jeszcze o sobie nie powiedziałam...Powiedz wszystko co dziwnego u mnie zauważyłeś, może uda mi się to jakoś wyjaśnić.
Z: Świetny pomysł. A więc...Mieszkasz w środku upiornego lasu, w dodatku sama, potem mówisz, że ludzie nie są tu mile widziani. W środku nocy siedzisz na tarasie, dziwacznie się ubierasz, nie masz w domu jedzenia, a nawet kuchni. Jesteś zdziwiona, że twój wygląd mnie nie przeraża, podejrzane też było to, gdy spytałem cię o wiek od razu i nie odpowiedziałaś i nagle masz tyle lat co ja. Dziwnie się nazywasz, znikasz w ułamku sekundy i potem w tym samym tempie się pojawiasz, mówisz, że byłaś za potrzebą i wycierasz usta. Te rzeczy są mega dziwne [t.i].
T: Jeżeli będę pewna, że mogę ci zaufać, wszystkiego się dowiesz.
Z: Czyli, że mi nie powiesz?
T: To chyba tu. - Powiedziałam, gdy zobaczyłam mały hotel na skraju lasu, kawałek za nim rozciągał sie widok pięknego miasta, rzadko miewałam takie widoki, bo mam zakaz zbliżania się do miasta. -
Z: Dzięki za pomoc.
T: Nie ma za co, ja już będę lecieć. - Chciałam odejść, ale chłopak złapał mnie za rękę, a po moim ciele przeszedł przyjemny dreszcz, jeszcze nigdy nie doznałam tak przyjemnego uczucia, nie mam pojęcia co to było. -
Z: Spotkamy się jeszcze kiedyś?
T: Nie wiem.
Z: Jak mogę cię znaleźć?
T: Powiem ci, ale nikomu ani słowa. - Powiedziałam i popatrzyłam Zaynowi w oczy, w celu zawładnięcia jego umysłem. -
T: Wiesz jak dojść do mojego domu. Żegnaj Zayn. - Jak przed nim stałam, zapadłam się pod ziemię, potem pobiegłam prosto do domu. /Olivka
T: A o czym?
Z: Chciałbym cię lepiej poznać.
T: Ja ciebie również. - Uśmiechnęłam się. -
Z: Dobrze, ja pierwszy. Więc jestem Zayn Malik, członek najsławniejszego boybandu na świecie. Mam 20 lat, jestem super przystojny, gdzie mieszkam ci nie powiem, bo to nie ma znaczenia, ciągle podróżuję, na razie zostaję na miesiąc w Cardiff, razem z przyjaciółmi...Powinnaś mnie znać, zazwyczaj tak jest, że wszyscy mnie rozpoznają.
T: No kojarzę...One Direction tak?
Z: Dokładnie.
T: Znam wasze piosenki...czekaj, czekaj: Kiss You, What makes you beautiful, One way or another, Best song ever...
Z: Na pewno znasz więcej, tylko nie pamiętasz. To powiesz mi coś o sobie?
T: Yyyy jestem [t.i] Amanda of the Howiling Wolves von Graben Storm Riders Dracula...Ma...
Z: Ej to twoje imię? Fajne.
T: Dzięki. - Powiedziałam i znowu poczułam głód, próbowałam się powstrzymać, ale jego krew tak słodko pachniała...Nie nie mogę! -
T: Może chodźmy trochę szybciej, głodna jestem.
Z: Spoko, jak dojdziemy, to ci coś zrobię o i poznasz moich przyjaciół.
T: Chętnie. - Wymusiłam uśmiech, bo tak naprawdę nie chcę poznawać innych ludzi, ani jeść ich jedzenia. Tak bardzo chciałam już wrócić do domu. Spojrzałam na niebo, do świtu zostało gdzieś 2 godziny, starczy. Jeszcze chwilę tak szliśmy, rozmawiając o rzeczach, które były mało ważne, po prostu nie chciałam rozmawiać o mnie. Z minuty na minutę stawałam się coraz bardziej głodna. W pewnej chwili, gdy Zayn patrzył w inną stronę, a nie na mnie, pobiegłam do tyłu. Szybko złapałam pierwszą lepszą sarnę, pożywiłam się i wróciłam do Zayna. On zdenerwowany patrzył w różne strony, spojrzał na mnie w chwili, w której wycierałam swoje usta od krwi. No to pięknie! Nie chcę go hipnotyzować! Nie jego. -
Z: Jezu! [t.i] gdzie ty byłaś?!
T: Jak to gdzie? - Udawałam głupią. -
Z: No byłaś tu obok i...i nagle się rozpłynęłaś!
T: Przepraszam, byłam za potrzebą. - Powiedziałam "potrzebą", ale nie powiedziałam jaką. -
Z: Ale tak szybko zniknęłaś, nawet się nie odezwałaś, potem się pojawiłaś i sorki, że pytam, ale dlaczego do cholery wycierasz usta?! To wszystko jest jakieś pogmatwane! Nie wiem o co chodzi, ale zaczynam się ciebie bać! - Powiedział, a ja stałam ze spuszczoną głową, nie mam pojęcia jak się z tego wytłumaczyć. -
Z: Przepraszam, że tak krzyczę, ale to mnie przerasta. Nie jestem przyzwyczajony do tego, że dziewczyna jest taka...inna.
T: Masz rację. Właściwie to nic ci jeszcze o sobie nie powiedziałam...Powiedz wszystko co dziwnego u mnie zauważyłeś, może uda mi się to jakoś wyjaśnić.
Z: Świetny pomysł. A więc...Mieszkasz w środku upiornego lasu, w dodatku sama, potem mówisz, że ludzie nie są tu mile widziani. W środku nocy siedzisz na tarasie, dziwacznie się ubierasz, nie masz w domu jedzenia, a nawet kuchni. Jesteś zdziwiona, że twój wygląd mnie nie przeraża, podejrzane też było to, gdy spytałem cię o wiek od razu i nie odpowiedziałaś i nagle masz tyle lat co ja. Dziwnie się nazywasz, znikasz w ułamku sekundy i potem w tym samym tempie się pojawiasz, mówisz, że byłaś za potrzebą i wycierasz usta. Te rzeczy są mega dziwne [t.i].
T: Jeżeli będę pewna, że mogę ci zaufać, wszystkiego się dowiesz.
Z: Czyli, że mi nie powiesz?
T: To chyba tu. - Powiedziałam, gdy zobaczyłam mały hotel na skraju lasu, kawałek za nim rozciągał sie widok pięknego miasta, rzadko miewałam takie widoki, bo mam zakaz zbliżania się do miasta. -
Z: Dzięki za pomoc.
T: Nie ma za co, ja już będę lecieć. - Chciałam odejść, ale chłopak złapał mnie za rękę, a po moim ciele przeszedł przyjemny dreszcz, jeszcze nigdy nie doznałam tak przyjemnego uczucia, nie mam pojęcia co to było. -
Z: Spotkamy się jeszcze kiedyś?
T: Nie wiem.
Z: Jak mogę cię znaleźć?
T: Powiem ci, ale nikomu ani słowa. - Powiedziałam i popatrzyłam Zaynowi w oczy, w celu zawładnięcia jego umysłem. -
T: Wiesz jak dojść do mojego domu. Żegnaj Zayn. - Jak przed nim stałam, zapadłam się pod ziemię, potem pobiegłam prosto do domu. /Olivka
